Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowa. Pokaż wszystkie posty

2020/02/14

Nadzwyczajność


Czasem na miłość trzeba poczekać. Czasem wydaje nam się, że wypłakaliśmy już wszystko i że nigdy nie będzie już tak pięknie, jak wtedy. Chodzimy do naszej ulubionej kawiarni, zamawiamy kawę, którą znajomy pan przynosił nam zawsze, gdy tylko tu przychodziliśmy. Zostawiamy gorzkie łzy, a ostatni autobus odjechał chwilę temu. Mamy w sobie wielką dziurę. Jest z nami, kiedy czytamy książkę, w kolejce u lekarza, kiedy zasypiamy w małym pokoiku na poddaszu, czy podczas zakupów. Nie można jej niczym zapchać, bo wszystkie irracjonalne próby kończą się zawsze niepowodzeniem. W zamian tego katujemy się ulubionymi piosenkami, zapachem i próbujemy odtworzyć to, co było w nas piękne. Ale ona z czasem przychodzi. W najmniej spodziewanym momencie. Kiedy zamarzamy o 4 rano na peronie z walizką. Mamy ochotę rzucić to wszystko w cholerę, ale coś mocno pchnie nas do przodu. 

Wsiadamy do tego cholernego pociągu. I wszystko potem jest już inne.

Odkrywasz, że jest na świecie ktoś, kto jest kimś więcej, niż tylko Twoim przyjacielem. Nie lubi pić rano z Tobą kawy, ale przynosi Ci ją do łóżka. Nie jest idealny tak, jak zawsze sobie wymarzyłaś, ale zaczynasz zauważać, jak bardzo ta nieidalność wpasowuje się w to, co lubisz i czego chcesz. Ktoś robi Ci dobrze jajecznicą ze szczypiorkiem z parapetu, a Ty dla niego uczysz się wkładać pastę do zębów do kubeczka nakrętką do góry. 

Nie żałuję żadnej przepłakanej nocy w pokoiku na poddaszu, ani żadnego wysłanego listu miłosnego. Żadnego człowieka, który był na drodze do Ciebie. Każda miłość, spotkanie i rozczarowanie rzeźbią nasze wnętrze. Bez tych pustek bylibyśmy zwyczajni.  


fot. Klaudia Osiak

2019/10/23

Niech trwa

Słucham jak śpiewa Kate Bush i przez chwilę znowu mam 17 lat i płaczę już któryś raz czując rozdzierający ból w klatce piersiowej. I nie umiem nawet zdefiniować jego kształtu. Nie potrafię zasnąć, więc ślepo wpatruję się we wschodzące słońce, które nieśmiało wpada przez uchylone okno. Już nie ma księżyca na niebie. Leżę sama i po omacku szukam dłoni, która jeszcze przed chwilą zataczała koła na mojej dłoni. 


Puste mieszkanie i kubek kawy na zawalonym książkami biurku. Kate Bush otula czulej, niż zawsze. Słyszę cichy szelest wiatru. Otulona tym dziwnym spokojem wiem, że wszystko co dobre wróciło. Niech trwa. 

2016/10/28

Co ta jesień!



Słucham Etty James, czytam jakieś mniej poważne artykuły, w dużo za-dużym swetrze pamiętającym niejeden paskudny, jesienny wieczór i z potrzeby ulepienia kilku zdań weszłam tutaj.

A będę pisać o jesieni. O tej porze roku, kiedy wszyscy coraz częściej czujemy się jak pokrzywdzony przez los Werter i sięgamy na półce po bardziej wysublimowane smaki herbat. Malinowa nie pomaga już na pewnego rodzaju smutki, a najlepiej byłoby pomylić sok malinowy z wiśniówką domowej roboty. Bridget Jones koniecznie przy dobrym trunku, lub rzewna komedia, po której wcale nie odnajdujemy złotego środka na poradzenie sobie z własnymi problemami.

Jesienią wieczory robią się niewyobrażalnie długie, a nasz smutek i tęsknota zdaje się nie mieć końca.
Bez wyraźnej przyczyny przestajemy się uśmiechać, lub zapominamy, że nie jesteśmy zwolnieni z wpajanych nam od lat zasad życzliwości i empatii. Jesienią tak już jest, ze mamy prawo być smutni, nieszczęśliwi, markotni, ospali z ogromną potrzebą przebicia się przez zakorkowane miasto w błyskawicznym tempie, by wczołgać się pod koc i przed krótką drzemką wysapać: ‘’nie umiem w życie’’. Ani w przeziębienie, katar trwający tygodnie, kałuże po kostki, rytualne poranki, gdy deszcz dobija się przez szczelnie zamknięte okno.

Ale jesień to też (a przede wszystkim) ogromna potrzeba bliskości. Krótki błysk, by uspokoić szaleńczy oddech, cisza i nieme słowa. Czasami one potrafią wystarczyć. Czasami to zupełnie niewymuszony uśmiech do osoby na drugim końcu tramwaju i skradziony pocałunek na peronie, gdy wydaje nam się, że jeszcze chwila i do cholery, zamarzniemy. Nie musi być melancholią trwającą do widoku pierwszych przebiśniegów, może być czasem całkiem dobrych zmian.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka